
Jestem absolwentką Akademii Muzycznej we Wrocławiu dwóch wydziałów IV (Edukacja Muzyczna w zakresie sztuk muzycznych ze specjalnością prowadzenia zespołów) oraz I (Muzykoterapia). Obecnie studiuje w Bydgoszczy na podyplomowych studiach Chórmistrzowskich.
Od 5 roku życia gram na fortepianie a gdy miałam 8 lat rozpoczęłam swoją edukację muzyczną w Szkole Muzycznej I stopnia im. Grażyny Bacewicz we Wrocławiu, gdzie stwierdzono u mnie słuch absolutny.
W roku szkolnym 2017/2018 mam możliwość spełnić swoje marzenia i otworzyć autorską szkołę muzyczną pod nazwą „Mini Akademia Muzyki”.
W mojej pracy zawodowej spotykałam się z różnymi wyzwaniami, po których zawsze wyciągałam wnioski, dzięki którym cały czas czułam potrzebę rozwoju i pracy TWÓRCZEJ. Nigdy nie interesowało mnie muzykowanie dla samego zawodu lub też aspektów finansowych a wręcz przeciwnie. W każdym podejmowanym przeze mnie projekcie kieruje się wyłącznie ciekawością rozwoju muzycznego i jego efektów. Nowe zespoły, miejsca, urozmaicona muzyka i repertuar są dla mnie inspiracją do poszukiwań metody pracy i ciągłego ich ulepszania, wyciągania wniosków i korygowania tego, co u danej osoby lub w zespole nie działa. Pielęgnuj w sobie radość dziecka w podejściu do uczenia muzyki szeroko rozumianej (emisja głosu, zespoły wokalne, przestawienie teatralne, koncerty, konkursy wokalne, gra na fortepianie). (Na pytanie mojej mamy „Patrysiu, kiedy Ty w końcu dorośniesz” odpowiedziałam „Nigdy Mamo, przecież jestem muzykiem”).
Moim marzeniem zawsze było robić to co lubię a okazało się, że robię to co kocham.
Właściwie wszystkie moje miejsca pracy dawały mi ogromną satysfakcję i dumę, że mogę uczestniczyć w czymś co się nazywa SZTUKĄ, ale nie zawsze czułam, że każde miejsce jest dla mnie.
Stąd moja odwaga w ciągłych zmianach (żeby nie popaść w rutynę).
Miałam ogromne szczęście, że większość mojej rodziny jest bardzo muzykalna. Co po wieloletniej pracy z dziećmi daje mi całkowite przekonanie o tym, że to istota rozwoju muzycznego.
Obecność śpiewu w domu, zarówno przy zwykłych czynnościach takich jak prasowanie, gotowanie, sprzątanie czy popularny „śpiew pod prysznicem” mają ogromną moc, z czego mało kto zdaje sobie sprawę. Właśnie wtedy wytwarza się w dziecku ta chęć, otwartość i śmiałość śpiewu oraz rozwoju głosu, poczucia rytmu i używania swojego potencjału muzycznego. Dzieje się to również dzięki improwizacji ruchowej, mówionej, śpiewanej i granej a najlepiej wszystkich na raz. Wydawałoby się, zwykły niepozorny śpiew prostych melodii, kanonów, przyśpiewek, wierszyków, kolęd pastorałek przez naszych rodziców i dziadków to nauka, której nigdzie już więcej dziecko nie będzie miało okazji zdobyć (biorąc pod uwagę również wiek dziecka – którego nie da cofnąć). Szkoła podaję bardzo znikomą część, natomiast mam tu na myśli przede wszystkim moment, w którym dziecko jest najbardziej „chłonne”, czyli od momentu narodzin do 5 roku życia. Bardzo nierozsądne jest odwlekanie momentu styczności dziecka z muzyką.
Całkowicie zgadzam się z metod E.E. Gordona, gdzie nie zostały wcale podane gotowe rozwiązania, żeby wiedzieć co zrobić w danej sytuacji w pigułce, ale co ważne to „okno zachowania” (konkretny model) i „język akceptacji” (jasne narzędzia komunikacyjne) za pomocą których można zbudować most porozumienia który otwiera zupełnie nowe możliwości wpływania na dziecko. To głównie myślenie w kategoriach „my” a nie jak w większości przypadków wychowania – „ja”, „Ty”. Skupiamy się tutaj na przemyśleniu własnej postawy i porozumiewania z innymi. Ta myśl bardzo dużo daje mi w pracy z różnymi dziećmi, ale też dorosłymi. Natomiast skupię się na dzieciach, ponieważ to głównie z Nimi mam przyjemność obcowania.
Na studiach ukończyłam kurs gordonowski, który wówczas wydawał mi się mało realny w mojej pracy Dyrygenta, ale teraz jest on dla mnie ciągłą inspiracją. Okazało się, że zaczęłam prowadzić m.in zajęcia umuzykalniające niemowlęta, ale robiłam to głównie indywidualnie. Ten moment był dla mnie szczególnie ważny, ponieważ myślałam, że to nie dla mnie. Po czasie „poszukiwań” sposobów pracy z malutkimi ludźmi, którzy nie mówią uważam to za coś magicznego, ponieważ powtórzę…Oni nie mówią co daje podwójną satysfakcję biorąc pod uwagę efekty pracy z głosem niemowlaka oraz jego wrodzoną muzykalność i wykorzystywanie potencjału muzycznego i ogromną radość wyrażaną gestami oraz mimiką.
Chcę zaznaczyć, że w mojej pracy staram się znać nowości metodyczne zarówno w postaci teorii jak i samych podręczników a to głównie dlatego, żeby przewrotnie wiedzieć, czego na pewno nie chce, bo wtedy szybciej wiem co powinnam robić, jeśli spotykają mnie wątpliwości. Uczestniczyłam w wielu seminariach dyrygenckich, kursach wokalnych oraz konkursach i koncertach. Szczególnie te ostatnie kojarzą mi się mniej z samym rozwojem, tylko ze stresem. Uważam, że sam moment przygotowań i nastawienia do występu publicznego jest najważniejszy a sam występ jest wypadkową wielu czynników. Zawsze moim uczniom powtarzam, że my przed tym „pracujemy” na 100% nie tracąc przy tym czerpania radości z grania lub śpiewu a reszta już ma małe znaczenie, bo i tak jestem z nich dumna. Cały ten moment przygotowań jest najbardziej kreatywny i twórczy a na pewno nie powinien być przez nauczyciela i wychowawców (mam na myśli również rodziców) okraszony strachem przed porażką. Sama bardzo nie lubiłam występować przez rodziną, ponieważ Państwowa Szkoła Muzyczna wykształciła we mnie poczucie „czekania na pomyłkę”.
W dzieciach staram się „nic nie popsuć” jak to mawia moja mama. Może brzmi to mało ambitnie, ale myśląc dłużej nad tym sformułowaniem jest to o tyle logiczne, że w sprawach sztuki (zarówno muzyki jak i innych) ma to kluczowe znacznie. Wielokrotnie słyszałam od dorosłych już ludzi „ja nie śpiewam, bo nie umiem” „mi Pani od muzyki powiedziała, że nie powinienem tego robić” „dostałem jedynkę bo fałszowałem”. Osobiście nigdy nie byłabym na tyle „odważna”, by komukolwiek powiedzieć, że nie potrafi śpiewać, lub co więcej, że nie powinien tego robić! Absurd! Tym bardziej, że przez 5 lat swojej drogi zawodowej byłam dyrygentem grupy przygotowawczej Chóru Chłopięcego Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu, gdzie nauczyłam się nie oceniać od razu potencjału głosowego dziecka, ponieważ wielokrotnie dzieci zaskakiwały mnie pięknym głosem dopiero w późniejszym etapie ćwiczenia. Na wykładzie u prof. zw. dr hab. Elżbiety Wtorkowskiej z Akademii bydgoskiej dowiedziałam się, że ponad 90% ludzi ma dobry słuch muzyczny, tylko nie jest on odpowiednio kształcony lub też po prostu nie używany. Fałsz może wynikać z wielu czynników, ale mało prawdopodobnym jest to, że ta osoba po prostu źle słyszy tonalność dźwięków. Duży wpływ na intonacje i mięśnie głosu ma również to, o czym wcześniej wspominałam, czyli śpiew w domu. Kształtuje się wtedy cały aparat mowy oraz mięśnie odpowiedzialne za utrzymanie prawidłowego dźwięku jak też trafianie w odpowiednią wysokość. To tak jak ze sportowcami - po latach nie ćwiczenia szybciej komuś takiemu wraca się do formy, ponieważ ma tzw. „pamięć mięśni”. W śpiewie bardzo podobnie, dlatego staram się pielęgnować u każdego mojego wychowanka piękne, naturalne wydobycie dźwięku i radość jaką za sobą niesie ta czynność. Potem moja praca skupia się na polepszaniu techniki i profesjonalnym ustawianiu młodego głosu, co jest nie lada wyzwaniem.
Każdy z nas jest inny, również pod względem głosowym i tą inność im szybciej się zauważy, tym lepiej będzie można wykorzystać potencjał, który w niej drzemie. Nie można z każdego dziecka zrobić „tulipana” ponieważ w grupie mamy ich większość. Tutaj bardziej chodzi o wyznaczanie przez pedagoga ścieżki, która w najlepszy sposób zdrowo rozwinie głos a równocześnie wykorzysta umiejętności, które dziecko przejawia samo, a nie na siłę starać się zmieniać lub tłamsić chęci dziecka (bo szybko dochodzi do rezygnacji). A najgorzej posyłać dziecko do szkoły muzycznej na instrument, na którym nie chce grać, ponieważ ma inny ulubiony, tylko dlatego, że prawdopodobnie się na niego nie dostanie lub już jest za dużo chętnych na jedno miejsce (co również wielokrotnie słyszałam w mojej pracy w szkołach muzycznych).
Od nas dorosłych zależy jak bardzo głowa dziecka będzie „pluszowa”, tzn. jak bardzo nam zaufa w kwestii mądrego uczenia się i obchodzenia z przeciwnościami, które niewątpliwie się pojawią. To naszym zadaniem jest Go wspierać i uskrzydlać, motywując do dalszej pracy, niżeli skupiać się właśnie na błędach. Stąd też moi uczniowie nie posiadają zeszytów uwag, jak maja w zwyczaju różne szkoły, lecz mają „notatki dobrych rad”.
O samym zajęciach:
Obecnie prowadzę zajęcia indywidualnej emisji głosu, emisji głosu zbiorowej (chóry, zespoły), prowadzę kreatywne zajęcia muzyczne w Szkole Podstawowej Dialogu Kultur Etz Chaim we Wrocławiu, założyłam swój autorski zespół wokalny Creative Singers (kreatywni śpiewacy) przy współpracy autorskiej szkoły „Mała Uczelnia” Pani Katarzyny Majewskiej i rysownika Andrzeja Tylkowskiego. To również dzięki takim ludziom i miejscom, moje podejście do „nauczania” zmieniło się w „rozwijanie potencjału”. Czerpię ze swoich doświadczeń z pracy w różnych szkołach podstawowych oraz muzycznych, jak również z pracy menadżera i dyrygenta grupy przygotowawczej Chóru Chłopięcego NFM. Wykorzystuje również na zajęciach techniki muzykoterapii. Mam okazję współpracować również ze szkołami, żłobkami oraz przedszkolami Marii Montessorii, gdzie zaskoczyło mnie bardzo zbieżne podejście do mojego. Przede wszystkim nauki dzięki uważności nauczyciela i osiągania najwyższego stopnia swojego potencjału.
Moim marzeniem jest, by po każdym spotkaniu muzycznym uczeń wiedział „na zawsze” choć jedną rzecz. Do tego próbuję dzieciom stworzyć „muzyczny Disnayland”, by czuło się komfortowo na zajęciach a rozumiem przez to określenie – naukę przez zabawę i urozmaicanie form. Przecież nikt nie lubi nudy a szczególnie dzieci (ja też). Bardzo staram się podchodzić do każdych spotkania bardzo rzetelnie i z pełnią optymizmu, by mój uczeń poczuł dobrą energię i pasję „Żeby zapalać, trzeba samemu płonąć” - Hirszfeld. Co, jak się okazuje, sprawdza się w prawie wszystkich przypadkach. Dzieci zaczynają szybciej się uczyć i rzeczy z pozoru skomplikowane staja się ot tak realizowane. To wszystko dzieje się za sprawą tej „pluszowej głowy”, o której wspominałam wcześniej oraz poczucia humoru prowadzącego! Nauczyciel powinien być dla ucznia LUDZKI (musi mieć prawo się mylić i o tym normalnie mówić, powinien w naturalny sposób budować dobrą relację z dzieckiem). Moje ambicje nie słabną, widząc efekty takiej pracy ze spokojnym dzieckiem, które nie podnosi spiętych ramion, bo boi się pomyłki i wzroku nauczyciela. Jestem wymagająca wobec swoich wychowanków, ale tylko drogą poszukiwania metod dostosowanych do umiejętności, predyspozycji i głównie chęci dziecka. W poczuciu spokoju i uważności pomogły mi szkolenia techniki Mindfulness. Bardzo ważna jest też współpraca z rodzicem i kontynuacja tego co dzieje się na zajęciach – to właśnie UWAŻNOŚĆ.
- W każdym rodzaju zajęć bardzo ważna jest ich ciągłość, konsekwencja i systematyczność;
- Najlepiej by zajęcia odbywały się dwa razy w tygodniu;
- Przy wyborze różnorodnym najlepiej również, by każde z zajęć odbywały się dwa razy w tyg. lub opcje łączone- połowę lekcji np. fortepianu a połowę śpiewu, jeśli czas na to nie pozwala lub energia uczestnika, by mieć dwie w całości (chodzi głównie o częstotliwość spotkań;
- lepszy efekt utrwalania wiedzy i sprawności technicznych);
- Oprócz zajęć indywidualnych zawsze zachęcam do udziału w zespole wokalnym, który wykorzystuje wszystkie elementy nauki indywidualnej a niezwykle rozwija słuch harmoniczny i integruje muzycznie;
- Dziecko powinno mieć swój instrument w domu (jest to inwestycja na całe życie, nawet jeśli nie będzie zawodowym muzykiem, posiadanie go jest bardzo przydatne, by w każdej chwili móc muzykować).
Zajęcia emisji indywidualnej:
- zajęcia trwają 30 min lub 45 min;
- nauka prawidłowej emisji głosu (praca z oddechem, dykcja, intonacja + dobór piosenek/pieśni/kanonów);
- repertuar dopasowany do uczestnika zajęć (zarówno rozrywkowy jak i klasyczny);
- praca nad naturalnym wydobyciem dźwięku (rehabilitacja głosu).
Creative Singers (kreatywni śpiewacy)
- zajęcia trwają 60 min;
- przeznaczone dla dzieci od 7 roku życia do 16 (w zależności od ilości uczestników i ich poziomu wokalnego możliwość podziału grupy na młodszą i starszą, podział nastąpi po przesłuchaniu dziecka)
I faza – 20 min – zabawy muzyczne (proponowane przez dyrygenta i uczestników zajęć, duża dawka humoru muzycznego);
II faza – 20 min – profesjonalne rozśpiewanie (ćwiczenia rozluźniające aparat mowy, praca nad dykcją, oddechem, ćwiczenia melodyczno-rytmiczne połączone z ruchem);
III faza – 20 min – praca nad repertuarem (wybór pieśni, piosenek, aranżacji rozrywkowych).
- Zaznaczam, że Creative Singers nie jest typowym zespołem. To zajęcia bardzo intensywne pod względem wokalnym, ale zasadą jest „brak zasad”, czyli usztywnienia wokalnego i rygoru (nie mylić z brakiem porządku i kultury);
- Forma tych zajęć ma charakter humorystyczny połączony z rzetelną nauką poprawnej emisji głosu, ale odbywa się wszystko w bardzo miłej atmosferze i przyjemnej aranżacji. Dzieci czynnie uczestniczą w zajęciach, mają na nie wpływ i MAJĄ PRAWO DO WYRAŻANIA SWOJEGO ZDANIA;
- Tworzą swoje autorskie instrumenty, które potem wykorzystujemy podczas śpiewu (metody Carla Orffa – „rytm jako najważniejszy element muzykowania” );
- Stosowanie ćwiczeń wg E. J. Dalcroze’a (fizyczne doświadczanie muzyki poprzez ruch);
- Mamy w planach liczne występy (dla przyjemności, lecz poparte dobrym przygotowaniem !!!);
- Są one również formą terapii wokalnej (nie tylko dzieci ale również dyrygenta oraz budowania wiary we własne możliwości.
Gra na fortepianie
- zajęcia trwają 30 min lub 45 min (dzieci do 3 do 5 roku 30 min, starsze 45 min z możliwością przedłużenia lekcji do 60 min w zależności od trudności repertuaru i poziomu gry);
- ćwiczenie prawidłowej postawy podczas gry;
- stosowanie metody SUZUKI (zasada naśladownictwa, rozwój ogólnych umiejętności, które mają na celu podniesienie dziecka na duchu dzięki czemu osiąga lepsze efekty i dużo szybciej, ćwiczenie pamięci). Wczesna nauka gry wpływa na rozwój dziecka, jego wrażliwość i poczucie piękna! Nie można przegapić tego momentu!;
- nauka nut metodą czytania a vista (bez przygotowania) w kolejnej fazie nauka pisania oraz teorii;
- ćwiczenie repertuaru (dobór indywidualny);
- metody rozluźniania ciała i ćwiczeń dopasowanych do ewentualnych problemów;
- celem jest czerpanie przyjemności z możliwości grania na instrumencie oraz umiejętność samodzielnego rozczytywania nut i grania akompaniamentów piosenek (czyli nauka języka muzycznego).
Lekcje umuzykalniające (możliwość zbiorowa lub indywidualna)
- Trwają 45 min;
- Różnorodność form (śpiew, nauka teorii, rozwój poczucia rytmu, improwizacja muzyczna);
- Możliwość łączenia dzieci w małe grupy do 5 osób;
- Zajęcia mają przyjazną formę;
- Ćwiczenia są bardzo ciekawe i urozmaicone (ogólny rozwój muzykalności);
- Użycie ćwiczeń wg E. J. Dalcroze (wyrażanie muzyki ruchem);
- Możliwość nauki gry na dzwonkach chromatycznych.
Zajęcia dla maluszków
- forma indywidualna lub w małych grupach, w bardzo miłej i przyjaznej atmosferze;
- zajęcia trwają ok 30 min;
- skierowane są do niemowlaków od 0-3 lat (bardzo uważne obserwowanie reakcji dziecka na rodzaj ćwiczeń oraz muzyki);
- mają na celu umuzykalnienie dziecka metodą E.E. Gordona („Mimo, że muzyka i język różnią się od siebie, proces audiowania podczas słuchania muzyki jest zbliżony do procesu myślenia podczas słuchania” – E.E. Gordon);
- zabawy muzyczne połączone ze śpiewem;
- improwizacja muzyczna z akompaniamentem lub muzyką w tle.
